środa, 25 listopada 2009

To było 6 lat temu wieczorem.. :)


Tak...
Po niewinnym spotkaniu grupy domowej (w domu lidera) Jacek K. oznajmił, że chętnie odwiezie mnie do domu..(skoro ostatnio po niewinnym wypadzie do kina też odwoził) ..tylko jeszcze szybko wyprowadzimy jego psa.. i pojechaliśmy.. Autobus nr 501.. W trakcie jazdy, gdzieś na rondzie Daszyńskiego Jacek spytał o czym myślę..i powiedział, że on to myśli o tym by wziąć mnie za rękę.. po chwili milczenia i speszenia otworzyłam swoją dłoń.. i tak to się zaczeło.. potem była przesiadka.. i w pobliżu przystanku autobusowego z widokiem na Lidl przytulił mnie.. po prawie 30 minutowym "żegnaniu się" pod domem, rozstaliśmy się, pełni nadziei z trzepoczącymi sercami.. nie wiedząc co przyniesie nowy dzień, tydzień, miesiąc, rok.. I przyniosło nas RAZEM aż po dzisiejszy dzień :)
to pisałam ja, Kasia